<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu 'głosy z 'tanich' kierunków (i nie tylko)'</title>
	<atom:link href="http://szlaban.wordpress.com/comments/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://szlaban.wordpress.com</link>
	<description>...od ujeściska po westminster, od dmowskiego do gandhiego.</description>
	<pubDate>Fri, 05 Sep 2008 23:37:04 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=MU</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Komentarz do wpisu 'Temat pierwszy czyli o czym dwóch KL-ów i lewak gadali nocami&#8230;.', dodany przez djanatol</title>
		<link>http://szlaban.wordpress.com/2008/02/19/temat-pierwszy-czyli-o-czym-dwoch-kl-ow-i-lewak-gadali-nocami/#comment-36</link>
		<dc:creator>djanatol</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 29 Feb 2008 01:05:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szlaban.wordpress.com/?p=7#comment-36</guid>
		<description>@ Scrobo's last akapit - &#62; myślisz już prawie jak lewak :p</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ Scrobo&#8217;s last akapit - &gt; myślisz już prawie jak lewak :p</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu 'Temat pierwszy czyli o czym dwóch KL-ów i lewak gadali nocami&#8230;.', dodany przez scrobo</title>
		<link>http://szlaban.wordpress.com/2008/02/19/temat-pierwszy-czyli-o-czym-dwoch-kl-ow-i-lewak-gadali-nocami/#comment-35</link>
		<dc:creator>scrobo</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Feb 2008 15:37:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szlaban.wordpress.com/?p=7#comment-35</guid>
		<description>Kwestia kodeksu honorowego jest związana ściśle ze "świeceniem przykładem", cały kodeks honorowy jest listą rzeczy, których W SZCZEGÓLNOŚCI nie powinien robic żołnierz/ktokolwiek. Zresztą i tak główna jego część odnosić się powinna do sytuacji w której tylko żołnierz może się znaleźć.

Kodeks honorowy chyba właściwie = kodeks etyczny, więc według ciebie, per analogiam niepotrzebny jest kodeks etyczny np. prawników, który normuje nie tylko sprawy obyczajowe, ale też np niektóre praktyki, niesprzeczne bezpośrednio z prawem, potencjalnie przynoszące dochód, ale uznane za nielicujące z zawodem typu kupowanie ekspertyz biegłych (vide sprawa Szczytna:)).

Co do flagi: być może jest to prosty mechanizm psychologiczny - warunkowanie, ale wydaje mi się że  winni jesteśmy szacunek ludziom którzy za to uwarunkowanie i wszystko co z nim związane zginęli lub walczyli. 

Swoją drogą to nie wiem czy załapaliście się na to, że prezydent chce odebrać przywileje kombatanckie wszystkim walczącym w Ludowym Wojsku Polskim w czasie wojny, i przyznać status kombatanta wszystkim dysyentom z czasów prl?? Czy ci, którzy szli ze wschodu walczyli o gorszą  Polskę?? napisałem już maila do kancelarii prezydenta gdzei wyraziłem swoje oburzenie...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kwestia kodeksu honorowego jest związana ściśle ze &#8220;świeceniem przykładem&#8221;, cały kodeks honorowy jest listą rzeczy, których W SZCZEGÓLNOŚCI nie powinien robic żołnierz/ktokolwiek. Zresztą i tak główna jego część odnosić się powinna do sytuacji w której tylko żołnierz może się znaleźć.</p>
<p>Kodeks honorowy chyba właściwie = kodeks etyczny, więc według ciebie, per analogiam niepotrzebny jest kodeks etyczny np. prawników, który normuje nie tylko sprawy obyczajowe, ale też np niektóre praktyki, niesprzeczne bezpośrednio z prawem, potencjalnie przynoszące dochód, ale uznane za nielicujące z zawodem typu kupowanie ekspertyz biegłych (vide sprawa Szczytna:)).</p>
<p>Co do flagi: być może jest to prosty mechanizm psychologiczny - warunkowanie, ale wydaje mi się że  winni jesteśmy szacunek ludziom którzy za to uwarunkowanie i wszystko co z nim związane zginęli lub walczyli. </p>
<p>Swoją drogą to nie wiem czy załapaliście się na to, że prezydent chce odebrać przywileje kombatanckie wszystkim walczącym w Ludowym Wojsku Polskim w czasie wojny, i przyznać status kombatanta wszystkim dysyentom z czasów prl?? Czy ci, którzy szli ze wschodu walczyli o gorszą  Polskę?? napisałem już maila do kancelarii prezydenta gdzei wyraziłem swoje oburzenie&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu 'Temat pierwszy czyli o czym dwóch KL-ów i lewak gadali nocami&#8230;.', dodany przez duzeska</title>
		<link>http://szlaban.wordpress.com/2008/02/19/temat-pierwszy-czyli-o-czym-dwoch-kl-ow-i-lewak-gadali-nocami/#comment-34</link>
		<dc:creator>duzeska</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Feb 2008 11:17:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szlaban.wordpress.com/?p=7#comment-34</guid>
		<description>no, misiaki, jestem. jakoś sie przebiłam przez to, co wygenerowaliście przez moja nieobecność i zastanawia mnie w tej dyskusji, dlaczego właściwie wszyscy (chyba?) uważacie, że kodeks honorowy jest czymś ważnym i potrzebnym, tylko trochę nieaktualnym. pytanie: po co go aktualizować? z waszych postów wynika, że honor jest równoznaczny z moralnym postepowaniem (co nie do końca do mnie przemawia, bo o honorze mówiło się właściwie tylko w kontekście niektórych grup i raczej w kontekście jednej płci - kobiety raczej dysponują czcią, którą mogą ewentualnie tracić). 

Załóżmy, że możemy uściślić to do postępowania zgodnie z zasadami specyficznymi dla danej grupy społecznej. I ponownie: po co? Dlaczego żołnierzy obowiązywać ma inna moralność niż pana Wiesia spod trzynastki? Czyli jak pan Wiesiu kobietę ukrzywdzi to ok, ale żołnierzowi nie wolno? Pani Jolancie wolno kłamać i oszukiwać, ale żołnierz tego nie robi - nie dlatego, że jest to nieetyczne, tylko dlatego, że jest żołnierzem? Przecież to absurd. 

I jaki status ma właściwie taki kodeks? Bo, z tego co rozumiem, co innego zakres obowiązków, a co innego honor. Obowiązki wypełniać trzeba, za bycie "człowiekiem niehonorowym" nikt głowy nie ucina. Zamiast więc podtrzymywać i aktualizować sztuczny twór, należałoby może jasno określić, co żołnierz robić musi, czego mu robić nie wolno, a co pozostaje w sferze jego autonomicznej decyzji, bo bazuje na moralności jego jako indywiduum. Jeżeli coś jest narzucane jednostce z racji pełnienia funkcji to nazywa się to prawem, kropka.

Co to flagi: mam wrażenie, że to mnie stawiasz, Skrob, na biegunie "totalna negacja symboli narodowych", co, chociaż brzmi całkiem zabawnie, raczej mija się z prawdą. Ja nie neguje symboli narodowych, rozumiem, że dla wielu ludzi są one istotne, gdybym kiedyś pojechała na olimpiadę, to nawet mogłabym podnosić czerwoną czy białą karteczkę, żeby ludziom na boisku zrobiło się lepiej. Ja po prostu uważam, że nigdy kawałek poliestru nie będzie więcej warty niż człowiek (upieram się przy tym poliestrze, ale samo określenie, najczęściej używane, "kawałek płótna" już aktywuje bardzo wyraźny schemat i nakierowuje na konkretne myślenie o fladze). Rozumiem i przyjmuję, że tenże kawałek poliestru może wzbudzać silne afekty, ale wynika to z prostego, wybaczcie słownictwo, warunkowania. Wychowano nas tak, żebyśmy na pewne symbole tak reagowali, a np. na flagę czerwono-żółtą już nie. Dla mnie jest to wystarczający argument, że nikt nie powinien za flagę ginąć, bo to jest tylko symbol i (wybaczcie ponownie podniosły ton)nigdy nie postawiłbym symbolu wyżej od człowieka (nawet wyjątkowo durnego).

poszło!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>no, misiaki, jestem. jakoś sie przebiłam przez to, co wygenerowaliście przez moja nieobecność i zastanawia mnie w tej dyskusji, dlaczego właściwie wszyscy (chyba?) uważacie, że kodeks honorowy jest czymś ważnym i potrzebnym, tylko trochę nieaktualnym. pytanie: po co go aktualizować? z waszych postów wynika, że honor jest równoznaczny z moralnym postepowaniem (co nie do końca do mnie przemawia, bo o honorze mówiło się właściwie tylko w kontekście niektórych grup i raczej w kontekście jednej płci - kobiety raczej dysponują czcią, którą mogą ewentualnie tracić). </p>
<p>Załóżmy, że możemy uściślić to do postępowania zgodnie z zasadami specyficznymi dla danej grupy społecznej. I ponownie: po co? Dlaczego żołnierzy obowiązywać ma inna moralność niż pana Wiesia spod trzynastki? Czyli jak pan Wiesiu kobietę ukrzywdzi to ok, ale żołnierzowi nie wolno? Pani Jolancie wolno kłamać i oszukiwać, ale żołnierz tego nie robi - nie dlatego, że jest to nieetyczne, tylko dlatego, że jest żołnierzem? Przecież to absurd. </p>
<p>I jaki status ma właściwie taki kodeks? Bo, z tego co rozumiem, co innego zakres obowiązków, a co innego honor. Obowiązki wypełniać trzeba, za bycie &#8220;człowiekiem niehonorowym&#8221; nikt głowy nie ucina. Zamiast więc podtrzymywać i aktualizować sztuczny twór, należałoby może jasno określić, co żołnierz robić musi, czego mu robić nie wolno, a co pozostaje w sferze jego autonomicznej decyzji, bo bazuje na moralności jego jako indywiduum. Jeżeli coś jest narzucane jednostce z racji pełnienia funkcji to nazywa się to prawem, kropka.</p>
<p>Co to flagi: mam wrażenie, że to mnie stawiasz, Skrob, na biegunie &#8220;totalna negacja symboli narodowych&#8221;, co, chociaż brzmi całkiem zabawnie, raczej mija się z prawdą. Ja nie neguje symboli narodowych, rozumiem, że dla wielu ludzi są one istotne, gdybym kiedyś pojechała na olimpiadę, to nawet mogłabym podnosić czerwoną czy białą karteczkę, żeby ludziom na boisku zrobiło się lepiej. Ja po prostu uważam, że nigdy kawałek poliestru nie będzie więcej warty niż człowiek (upieram się przy tym poliestrze, ale samo określenie, najczęściej używane, &#8220;kawałek płótna&#8221; już aktywuje bardzo wyraźny schemat i nakierowuje na konkretne myślenie o fladze). Rozumiem i przyjmuję, że tenże kawałek poliestru może wzbudzać silne afekty, ale wynika to z prostego, wybaczcie słownictwo, warunkowania. Wychowano nas tak, żebyśmy na pewne symbole tak reagowali, a np. na flagę czerwono-żółtą już nie. Dla mnie jest to wystarczający argument, że nikt nie powinien za flagę ginąć, bo to jest tylko symbol i (wybaczcie ponownie podniosły ton)nigdy nie postawiłbym symbolu wyżej od człowieka (nawet wyjątkowo durnego).</p>
<p>poszło!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu 'Stan przed 4 marca, prawa ręka', dodany przez scrobo</title>
		<link>http://szlaban.wordpress.com/2008/02/23/stan-przed-4-marca-prawa-reka/#comment-33</link>
		<dc:creator>scrobo</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 22:41:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szlaban.wordpress.com/?p=12#comment-33</guid>
		<description>Supermega, mówiąc szczerze niewiele rozumiem:) sugeruję wrzucenie kolejnego tematu, tak żeby każdy mógł coś powiedzieć:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Supermega, mówiąc szczerze niewiele rozumiem:) sugeruję wrzucenie kolejnego tematu, tak żeby każdy mógł coś powiedzieć:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu 'Stan przed 4 marca, prawa ręka', dodany przez djanatol</title>
		<link>http://szlaban.wordpress.com/2008/02/23/stan-przed-4-marca-prawa-reka/#comment-32</link>
		<dc:creator>djanatol</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 20:15:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szlaban.wordpress.com/?p=12#comment-32</guid>
		<description>Odpisuje tu, bo generalnie taka mysl, zeby tu bylo o republikanach, a obok o demokratach.

No więc Scrobo, sprawa przedstawia sie następująco - republikanie jak wygrywają wybory, to z reguły wygrywają je głosami białych. W ostatnich 10 latach kluczowe było to kogo poparli evangelical christians, którzy sa najbardziej zdyscyplinowaną grupą społeczną w stanach. No bo wiesz, nie każdy ogarnie sie rok przed wborami, ż etrza się zarejestrować, żeby potem móc głosować. Procent głosującej ludności carnej dalej jest niższy niż białej. Ale tak naprawdę to nie o to chodzi. Sęk w tym, że można wygrac wybory olewając murzynów w 100%. Po pierwsze geografia polityczna umożliwia wygranie głosami wyłącznie białych (czarne stany czarnymi stanami, ale w przekroju całego państwa jest to możliwe), a po drugie zyskujesz sympatię latynosów. 

Teraz tak, mormon to Romney, on sie juz nie liczy. Huckabee jest po to, zeby beton poparl Mc Caina. Zas sam Mc Cain jest najbardziej centrowym kandydatem w historii tej partii, no moze poza Lincolnem, ale i tego nie jestem pewien. Mc Cain pracowal przy ustawie imigracyjnej, za ktora ma duzy szacun u latynosow i wielka nienawisc ostrej prawicy, ktora 8 lat temu rozpetala przeciwko niemu straszna, obrzydliwa nagonke, ktorej przytaczanie uragałoby standardom tego bloga.

To czy jesteś WASPem czy innym bialym, nie ma moim zdaniem w dzisiejszej ameryce tak wielkiego znaczenia w kontekscie preferencji wyborczych jak ... jeszcze 30 lat temu. Natomiast preferencje poszcegolnych stanow zmieniaja sie caly czas, bo w usa dalej dokonuja sie wielkie migracje, o ktorych moze szerzej za jakis czas.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Odpisuje tu, bo generalnie taka mysl, zeby tu bylo o republikanach, a obok o demokratach.</p>
<p>No więc Scrobo, sprawa przedstawia sie następująco - republikanie jak wygrywają wybory, to z reguły wygrywają je głosami białych. W ostatnich 10 latach kluczowe było to kogo poparli evangelical christians, którzy sa najbardziej zdyscyplinowaną grupą społeczną w stanach. No bo wiesz, nie każdy ogarnie sie rok przed wborami, ż etrza się zarejestrować, żeby potem móc głosować. Procent głosującej ludności carnej dalej jest niższy niż białej. Ale tak naprawdę to nie o to chodzi. Sęk w tym, że można wygrac wybory olewając murzynów w 100%. Po pierwsze geografia polityczna umożliwia wygranie głosami wyłącznie białych (czarne stany czarnymi stanami, ale w przekroju całego państwa jest to możliwe), a po drugie zyskujesz sympatię latynosów. </p>
<p>Teraz tak, mormon to Romney, on sie juz nie liczy. Huckabee jest po to, zeby beton poparl Mc Caina. Zas sam Mc Cain jest najbardziej centrowym kandydatem w historii tej partii, no moze poza Lincolnem, ale i tego nie jestem pewien. Mc Cain pracowal przy ustawie imigracyjnej, za ktora ma duzy szacun u latynosow i wielka nienawisc ostrej prawicy, ktora 8 lat temu rozpetala przeciwko niemu straszna, obrzydliwa nagonke, ktorej przytaczanie uragałoby standardom tego bloga.</p>
<p>To czy jesteś WASPem czy innym bialym, nie ma moim zdaniem w dzisiejszej ameryce tak wielkiego znaczenia w kontekscie preferencji wyborczych jak &#8230; jeszcze 30 lat temu. Natomiast preferencje poszcegolnych stanow zmieniaja sie caly czas, bo w usa dalej dokonuja sie wielkie migracje, o ktorych moze szerzej za jakis czas.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu 'Stan przed 4 marca, dwie lewe ręce', dodany przez scrobo</title>
		<link>http://szlaban.wordpress.com/2008/02/24/stan-przed-4-marca-dwie-lewe-rece/#comment-31</link>
		<dc:creator>scrobo</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 18:49:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szlaban.wordpress.com/?p=13#comment-31</guid>
		<description>Anatol, musze przyznać, że trochę mnie przytłoczyłeś oboma tematami, musze powiedzieć że na tyle dogłębnie nie analizowałem przebiegu kampanii w stanach, natomiast ciągle czekam na odpowiedź na pytanie z drugiego tematu: w jaki sposób prawica chce zdobyć głosy tych, których de facto w kampanii odrzuca??</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Anatol, musze przyznać, że trochę mnie przytłoczyłeś oboma tematami, musze powiedzieć że na tyle dogłębnie nie analizowałem przebiegu kampanii w stanach, natomiast ciągle czekam na odpowiedź na pytanie z drugiego tematu: w jaki sposób prawica chce zdobyć głosy tych, których de facto w kampanii odrzuca??</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu 'o forach internetowych słów kilka', dodany przez djanatol</title>
		<link>http://szlaban.wordpress.com/2008/02/20/o-forach-internetowych-slow-kilka/#comment-30</link>
		<dc:creator>djanatol</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Feb 2008 10:12:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szlaban.wordpress.com/2008/02/20/o-forach-internetowych-slow-kilka/#comment-30</guid>
		<description>Primo - Heisenberg. Ej, no, żebym ja musiał tak prosto z mostu kawka na ławeczke i łopata? Heisenberg jest tu jako symbol pewnej zasady - sytuacji badacza etc. Mamy kogoś kto chce do czegoś dotrzeć, do jakiegoś poznania. No i albo jest to tzw. wiedza miękka, albo tzw. twarda (rozróżnienie za Rortym). Jak chodzi o miękką, to spoko, może wchodzić Hayden White, "namiot Malinowskiego", a nawet czasami Clifford Geertz (chociaż generalnie to już przegięcie pour moi). Natomiast jak chodzi o twardą, no to jest Heisenberg. I tera, dlaczemu to tu aplikuję? Ano, żeby jakoś sprawnie w miarę to uogólnić i nie wyskoczył mi żaden strukturalista ze swym pojęciem obiektywnej struktury. No bo jak tak, to ja na to, że jego struktura jest tyle warta to fizyka Newtona. Anyway, tutaj zachaczamy o to, że nauki społeczne mają pewien kompleks swej nienaukowości i generalnie robią różne manewry, żeby jakoś to przykryć. Mógłbym cofnąć się do Kanta i z jego pozycji starać sie powiedzieć de facto to samo, ale Heisenberg atakuje naukę jako taką w jej sercu. 

A wjenc, już taką nie łopatą, a szuflą do odsnieżania, jaką Hillaryści rozdawali swoim zwolennikom w Iowa, in case of śnieżyca w trakcie prawyborów, masz kilka poziomów przy badaniu treści forów. Jak się bedziesz obracał na ogólnym poziomie, kto skąd itd. to zachowasz anonimowość, ale tak naprawdę niewiele z tego będzie. Dopiero jak wykroczysz poza net do empirycznej rzeczywistości, wtedy masz jakąś przydatną wiedzę, prawda? I teraz chodzi o to, że przy przekraczaniu tego progu wchodzi np. kwestia, czy ci ludzie NAPRAWDE uważają tak jak pisza, czy nie - dosyć zasadnicza, a jakby mocniej pogłówkować, to takich by weszło pewnie jeszcze parę. No i masz kłopot, bo albo przyjmiesz że tak, w zasadzie nie wiadomo na jakiej podstawie, albo bierzesz sie i przeprowadzasz sondaże, które jak wiadomo zawsze beda projektowane przez Twój udział. No, chyba że przyjmiesz, że analizujesz spektakl, tylko że tutaj znowu kluczowe pytanie -&#62; jakie jest przesunięcie znaczeń wywolywane przez spektakl, jakie znaczenia spektakl forów "kradnie" (myślę teraz Barthesem), jakie znaczenia są nadbudowywane itd. No i znów trzeba by przekroczyć próg rzeczywistości wirtualnej i zdaje mi się, ze te same kłopoty. Pozostaje więc tzw. ironiczne uprawianie nauk społecznych (odsyłam do Haydena White'a, tam w kontekście historiografii, ale to można moim zdaniem rozszerzyć), tylko że jakoś akurat tutaj, wydaje mi się, stawiałoby to pod wyjątkwo dużym znakiem zapytania sens samych badań.

Dobra, na raze to tyle, potem jeszcze cos dopisze, bo costam mialem jeszcze do dodania.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Primo - Heisenberg. Ej, no, żebym ja musiał tak prosto z mostu kawka na ławeczke i łopata? Heisenberg jest tu jako symbol pewnej zasady - sytuacji badacza etc. Mamy kogoś kto chce do czegoś dotrzeć, do jakiegoś poznania. No i albo jest to tzw. wiedza miękka, albo tzw. twarda (rozróżnienie za Rortym). Jak chodzi o miękką, to spoko, może wchodzić Hayden White, &#8220;namiot Malinowskiego&#8221;, a nawet czasami Clifford Geertz (chociaż generalnie to już przegięcie pour moi). Natomiast jak chodzi o twardą, no to jest Heisenberg. I tera, dlaczemu to tu aplikuję? Ano, żeby jakoś sprawnie w miarę to uogólnić i nie wyskoczył mi żaden strukturalista ze swym pojęciem obiektywnej struktury. No bo jak tak, to ja na to, że jego struktura jest tyle warta to fizyka Newtona. Anyway, tutaj zachaczamy o to, że nauki społeczne mają pewien kompleks swej nienaukowości i generalnie robią różne manewry, żeby jakoś to przykryć. Mógłbym cofnąć się do Kanta i z jego pozycji starać sie powiedzieć de facto to samo, ale Heisenberg atakuje naukę jako taką w jej sercu. </p>
<p>A wjenc, już taką nie łopatą, a szuflą do odsnieżania, jaką Hillaryści rozdawali swoim zwolennikom w Iowa, in case of śnieżyca w trakcie prawyborów, masz kilka poziomów przy badaniu treści forów. Jak się bedziesz obracał na ogólnym poziomie, kto skąd itd. to zachowasz anonimowość, ale tak naprawdę niewiele z tego będzie. Dopiero jak wykroczysz poza net do empirycznej rzeczywistości, wtedy masz jakąś przydatną wiedzę, prawda? I teraz chodzi o to, że przy przekraczaniu tego progu wchodzi np. kwestia, czy ci ludzie NAPRAWDE uważają tak jak pisza, czy nie - dosyć zasadnicza, a jakby mocniej pogłówkować, to takich by weszło pewnie jeszcze parę. No i masz kłopot, bo albo przyjmiesz że tak, w zasadzie nie wiadomo na jakiej podstawie, albo bierzesz sie i przeprowadzasz sondaże, które jak wiadomo zawsze beda projektowane przez Twój udział. No, chyba że przyjmiesz, że analizujesz spektakl, tylko że tutaj znowu kluczowe pytanie -&gt; jakie jest przesunięcie znaczeń wywolywane przez spektakl, jakie znaczenia spektakl forów &#8220;kradnie&#8221; (myślę teraz Barthesem), jakie znaczenia są nadbudowywane itd. No i znów trzeba by przekroczyć próg rzeczywistości wirtualnej i zdaje mi się, ze te same kłopoty. Pozostaje więc tzw. ironiczne uprawianie nauk społecznych (odsyłam do Haydena White&#8217;a, tam w kontekście historiografii, ale to można moim zdaniem rozszerzyć), tylko że jakoś akurat tutaj, wydaje mi się, stawiałoby to pod wyjątkwo dużym znakiem zapytania sens samych badań.</p>
<p>Dobra, na raze to tyle, potem jeszcze cos dopisze, bo costam mialem jeszcze do dodania.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu 'Stan przed 4 marca, prawa ręka', dodany przez scrobo</title>
		<link>http://szlaban.wordpress.com/2008/02/23/stan-przed-4-marca-prawa-reka/#comment-29</link>
		<dc:creator>scrobo</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 14:07:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szlaban.wordpress.com/?p=12#comment-29</guid>
		<description>W sumie o to mi chodziło, czy rzeczywiście użytkowanie określonego produktu ma związek z preferencjami wyborczymi, a także czy faktycznie ludzie zwracają uwagę na takie rzeczy??

@ anatol ja nie miałem wykładu z żadnym znakomitym amerykanistą i dlatego mam może trochę dziwne pytanie: skoro z prawej strony kandyduje mormon i fanatyczny antyimigrant, to w jaki sposób, nawet z poparciem chucka norrisa chce oni zyskac głosy tej olbrzymiej części społeczeństwa, która jest dziećmi emigrantów w drugim, trzecim pokoleniu?? Jak chcą uzyskać głosy nie-białych powiem więcej nie WASP??</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W sumie o to mi chodziło, czy rzeczywiście użytkowanie określonego produktu ma związek z preferencjami wyborczymi, a także czy faktycznie ludzie zwracają uwagę na takie rzeczy??</p>
<p>@ anatol ja nie miałem wykładu z żadnym znakomitym amerykanistą i dlatego mam może trochę dziwne pytanie: skoro z prawej strony kandyduje mormon i fanatyczny antyimigrant, to w jaki sposób, nawet z poparciem chucka norrisa chce oni zyskac głosy tej olbrzymiej części społeczeństwa, która jest dziećmi emigrantów w drugim, trzecim pokoleniu?? Jak chcą uzyskać głosy nie-białych powiem więcej nie WASP??</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu 'o forach internetowych słów kilka', dodany przez scrobo</title>
		<link>http://szlaban.wordpress.com/2008/02/20/o-forach-internetowych-slow-kilka/#comment-28</link>
		<dc:creator>scrobo</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 14:03:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szlaban.wordpress.com/2008/02/20/o-forach-internetowych-slow-kilka/#comment-28</guid>
		<description>wiesz, domorosłym analitykiem jestem też ja, powstrzymuję się po prostu przed publikacją wyników moich "badań":]:]. 
Co do "zorganizowanej akcji forowej" to wydaje mi się mimo wszystko, że jest prowadzona,korzystając z ustalonej pseudo-anonimowości w internecie. Przecież wpływać na ludzi najlepiej nie tekstami w stylu "jako poseł uważam że" pod sim nazwiskiem, tylko używając dowolnego nicka sprawiać wrażenie zwykłego, ogarniętego człowieka - ludziska to kupią. odkreślam, taka mam koncepcję...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>wiesz, domorosłym analitykiem jestem też ja, powstrzymuję się po prostu przed publikacją wyników moich &#8220;badań&#8221;:]:].<br />
Co do &#8220;zorganizowanej akcji forowej&#8221; to wydaje mi się mimo wszystko, że jest prowadzona,korzystając z ustalonej pseudo-anonimowości w internecie. Przecież wpływać na ludzi najlepiej nie tekstami w stylu &#8220;jako poseł uważam że&#8221; pod sim nazwiskiem, tylko używając dowolnego nicka sprawiać wrażenie zwykłego, ogarniętego człowieka - ludziska to kupią. odkreślam, taka mam koncepcję&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu 'o forach internetowych słów kilka', dodany przez żakowiecki</title>
		<link>http://szlaban.wordpress.com/2008/02/20/o-forach-internetowych-slow-kilka/#comment-27</link>
		<dc:creator>żakowiecki</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 13:47:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szlaban.wordpress.com/2008/02/20/o-forach-internetowych-slow-kilka/#comment-27</guid>
		<description>Antoni: A więc w temacie pana Heisenberga powiem że mnie to troszkę zatkało, bo nigdy nie przyszłoby mi do głowy aplikowanie odkryć fizyki kwantowej do nauk społecznych. Bynajmniej nie z racji mojej skądinąd ograniczonej wyobraźni, a raczej tego że zasada nieoznaczoności wypływa bezpośrednio z fizycznych właściwości cząsteczek elementarnych (jakieś tam fotony wariujące z racji bycia widzianymi czy coś, nie wnikam – ciągle wierzę w krasnoludki). W temacie badań społecznych można rozpatrywać różnorakie efekty obserwatora, ale nijak to się ma do tego przypadku – koniec końców jakakolwiek działalność na tego typu forach to występ w rozumieniu goffmanowskim, tak więc zachowanie z założenia nastawione na wywołanie konkretnego wrażenia.

W przypadku o którym piszemy metodologia faktycznie z grubsza wykluczałaby interakcję z przedmiotem badań, ale problem tkwi zupełnie gdzie indziej – otóż całość musi się opierać na subiektywnej interpretacji treści i obawiam się że w tym konkretnym przypadku może to być poważny problem. No bo skąd pewność że post, który ja osobiście oceniam jako prowokację obliczoną na ośmieszenie drugiej strony (‘GŁOSOWAŁEM NA PO I JEST MI TERAZ FSTYD’) jest nią w istocie? Co prawda dostęp do IP pozwoliłby na zweryfikowanie tych tez, przez porównywanie różnych postów wysłanych przez tego samego usera, ale z drugiej strony na jaką skalę należałoby to robić? Jest utopijnie, niestety.

Scrobo: No właśnie to pytanie badawcze już padło z mojej strony i jest właściwie jednym z kluczowych. Trudno ocenić na ile ta teoria jest rozsądna, bo z jednej strony wydawałoby się że tego typu działalność jest opłacalna, ale z drugiej strony tego typu sugestie (‘Ile wam płacą od posta?’) pojawiają się równolegle do tekstów o tym, że wszelkie badania statystyczne (głównie wskaźniki poparcia) to jeden wielki humbug (‘bo u nas w pracy na 50 osób nie ma nikogo kto by popierał (tu_wstaw_cokolwiek)’); tak btw nie jestem w stanie opisać jaka kurwica mnie bierze czytając tego typu bełkot domorosłych ‘analitykuf’.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Antoni: A więc w temacie pana Heisenberga powiem że mnie to troszkę zatkało, bo nigdy nie przyszłoby mi do głowy aplikowanie odkryć fizyki kwantowej do nauk społecznych. Bynajmniej nie z racji mojej skądinąd ograniczonej wyobraźni, a raczej tego że zasada nieoznaczoności wypływa bezpośrednio z fizycznych właściwości cząsteczek elementarnych (jakieś tam fotony wariujące z racji bycia widzianymi czy coś, nie wnikam – ciągle wierzę w krasnoludki). W temacie badań społecznych można rozpatrywać różnorakie efekty obserwatora, ale nijak to się ma do tego przypadku – koniec końców jakakolwiek działalność na tego typu forach to występ w rozumieniu goffmanowskim, tak więc zachowanie z założenia nastawione na wywołanie konkretnego wrażenia.</p>
<p>W przypadku o którym piszemy metodologia faktycznie z grubsza wykluczałaby interakcję z przedmiotem badań, ale problem tkwi zupełnie gdzie indziej – otóż całość musi się opierać na subiektywnej interpretacji treści i obawiam się że w tym konkretnym przypadku może to być poważny problem. No bo skąd pewność że post, który ja osobiście oceniam jako prowokację obliczoną na ośmieszenie drugiej strony (‘GŁOSOWAŁEM NA PO I JEST MI TERAZ FSTYD’) jest nią w istocie? Co prawda dostęp do IP pozwoliłby na zweryfikowanie tych tez, przez porównywanie różnych postów wysłanych przez tego samego usera, ale z drugiej strony na jaką skalę należałoby to robić? Jest utopijnie, niestety.</p>
<p>Scrobo: No właśnie to pytanie badawcze już padło z mojej strony i jest właściwie jednym z kluczowych. Trudno ocenić na ile ta teoria jest rozsądna, bo z jednej strony wydawałoby się że tego typu działalność jest opłacalna, ale z drugiej strony tego typu sugestie (‘Ile wam płacą od posta?’) pojawiają się równolegle do tekstów o tym, że wszelkie badania statystyczne (głównie wskaźniki poparcia) to jeden wielki humbug (‘bo u nas w pracy na 50 osób nie ma nikogo kto by popierał (tu_wstaw_cokolwiek)’); tak btw nie jestem w stanie opisać jaka kurwica mnie bierze czytając tego typu bełkot domorosłych ‘analitykuf’.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
